czwartek, 25 lipca, 2024

Ks. Feliks Folejewski – Apostoł Miłosierdzia

Ks. Feliks Folejewski

 
W ostatnim numerze tygodnika

Idziemy nr 40 (523) z 4 października 2015 r.
ukazał się artykuł Ireny Świerdzewskiej
zatytułowany:

Apostoł Miłosierdzia

Setki osób uczestniczyły 26 września we Mszy Świętej pogrzebowej ks. Feliksa Folejewskiego SAC. Uroczystość w katedrze warszawsko-praskiej przypominała wielkie rodzinne spotkanie.

fot. Irena Świerdzewska/Idziemy
fot. Irena Świerdzewska/Idziemy
Przybyły wielopokoleniowe rodziny Ruchu Apostolskiego „Rodzina Rodzin”, którego ks. Folejewski przez 50 lat był duszpasterzem. Licznie obecni byli kapłani, mieszkańcy Warszawy, przybyła delegacja z kliniki w Niemczech, gdzie ks. Feliks był pacjentem.Ksiądz Feliks przeżył 81 lat, w tym 63 lata w Stowarzyszeniu Apostolstwa Katolickiego (pallotyni) i 56 lat w kapłaństwie. Z każdym stwarzał swoistą relację przyjaźni. – Każdy z obecnych coś od niego otrzymał, każdy z obecnych z tego kontaktu wyszedł wzmocniony – mówił w homilii przewodniczący Mszy św. abp Henryk Hoser SAC. Telegramy kondolencyjne nadesłali prezydent Polski Andrzej Duda i przełożeni zakonów księży pallotynów oraz sióstr pallotynek z zagranicy.– To, co zdumiewa w jego życiu, to fakt, że wszystkie przeciwności traktował jako dar od Boga otrzymany i przez Boga zadany. Uważał, że jego życie jest ciągłym darem. Zawsze był gotowy do odejścia. Mówię to jako świadek dwóch jego zawałów. Przeżywał choroby, które stawiały go na skraju życia cielesnego: śmierć kliniczną, chorobę doprowadzającą do przeszczepu serca – mówił abp Henryk Hoser.Odbierając telefony, ks. Feliks Folejewski rozmowę zaczynał od wezwania: „Jezu, ufam Tobie”. Jego duchowy testament, który spisał w marcu tego roku, zaczyna się i kończy tymi słowami. – Bardzo związany był ze św. Faustyną, ona była dla niego kierownikiem duchowym i przewodnikiem. Już od nowicjatu, jeszcze przed oficjalnym wprowadzeniem kultu Miłosierdzia Bożego, te proste słowa „Jezu, ufam Tobie” były światłem i programem jego życia – przypomniał abp Hoser.Jak podkreślił w kazaniu arcybiskup, ks. Feliks był kapłanem, który nigdy nie tracił z oczu ostatecznych celów człowieka, miał świadomość ofiarniczego charakteru swojego życia, realizował miłość oblubieńczą, miłość, która daje się innym cała, bez rezerwy.– Chcemy dziękować za to, że swoje życie poświęciłeś nam i naszym rodzinom, za to, że swym kapłaństwem służyłeś nam nieustannie, swymi modlitwami wypraszałeś i wypraszasz nam łaski Bożego Miłosierdzia, choć my sami często nie zdajemy sobie z tego sprawy. Za to, że chroniłeś nas swym cierpieniem za nas ofiarowywanym, że jesteś dla nas znakiem, by ciągle kierować się ku Bogu – mówili podczas uroczystości przedstawiciele Rodziny Rodzin.

Mimo obciążeń zdrowotnych po chorobie ks. Feliks podobnie jak i przed chorobą podejmował wiele zadań. Arcybiskup Henryk Hoser nazwał go apostołem Warszawy, bo tu spędził większość swojego życia.

Zanim otworzyły się możliwości pracy duszpasterskiej na Litwie, Białorusi i Ukrainie, ks. Feliks wyjeżdżał tam konspiracyjnie z posługą kapłańską. Podczas stanu wojennego i w kolejnych latach, aż do przemian ustrojowych w 1989 r., kolportował wydawnictwa podziemne, współorganizował patriotyczne uroczystości. Był duszpasterzem akademickim, a po śmierci ks. Jerzego Popiełuszki – przez pięć lat duszpasterzem ludzi pracy w archidiecezji warszawskiej. Organizował spotkania „Środowisk Pracy” na Jasnej Górze. Był długoletnim pielgrzymem Warszawskiej Pieszej Pielgrzymki na Jasną Górę i jednym z organizatorów grup „siedemnastek”. Udzielał się w mediach, pisał teksty konferencji ascetycznych, prowadził rekolekcje dla księży, alumnów i sióstr zakonnych. Jego życie było jednym wielkim dziękczynieniem. Swoją postawę zawierał w słowach, które często wypowiadał: „Dziękuję, przepraszam, proszę”. W swoim testamencie napisał, że dziękuje za rodziców, którzy przyjęli dar życia dziesięciorga dzieci. – Wdzięczność jest umiejętnością widzenia. Potrafił ukazać dobro w drugim człowieku, nawet jeśli ten człowiek dobra w sobie nie widział – podkreślał abp Henryk Hoser podczas homilii. – Był człowiekiem o niesłychanej wrażliwości uczuciowej, nieraz spostrzegałem łzy w jego oczach na widok cierpienia drugiego człowieka. On w tym cierpieniu współuczestniczył. Znał swoje słabości i ograniczenia, za co przeprasza Boga i ludzi w swoim testamencie. Miał ogromną pokorę, uznawał się za człowieka niegodnego darów, które otrzymał od Boga – mówił abp Hoser.

– Teraz, podczas Mszy Świętej, prosi o modlitwę i pamięć. Prosi też dla wszystkich, których żegna, o pragnienie świętości – streszczał abp Hoser duchowy testament ks. Feliksa. – Nie chciejmy zostać w kategorii „grzeszników na zawsze”, bez szczerej, zdecydowanej woli wydobycia się z tego stanu. Świętość każdy człowiek cały czas ma poznawać i odkrywać na nowo. Bóg jest miarą świętości, a więc miarą, która nie ma granic, do której dorasta się cały czas. Niech ten testament będzie dla nas lekcją życiową.

_

Na podst.: http://www.idziemy.pl/kosciol/apostol-milosierdzia/

Pamiętamy