Na 10 lipca (Rdz 28, 10-22a i Mt 9, 18-26): 

Człowiek modli się prosząc czy dziękując, zwykle wydaje mu się, że wtedy, kiedy sam to zaplanuje. Ale naprawdę modlimy się (w sensie spotkania z Bogiem) wtedy, kiedy On chce, czasem gdy leżymy czy nawet śpimy. Jakub, miał za sobą przekręty, ale też wielokrotnie okazał szlachetność. Mimo tego / (dzięki temu?) zauważył tę „bramę do nieba” (Rdz). Będzie otwarta, gdy On zechce, jak przed Jairem czy umęczoną kobietą (Mt). Czy mamy jakiś pomysł / metodę, aby Pan Bóg „na nasze zamówienie” zechciał taką bramę otworzyć?