Maria Gabiniewicz

Modlitwa

O, Panie, któryś jest na niebie,
Wyciągnij sprawiedliwą dłoń!
Wołamy z wszystkich stron do Ciebie
O polski dom, o polską broń.
O, Boże, skrusz ten miecz,
Co siecze Kraj,
Do wolnej Polski nam
Powrócić daj!
By stał się twierdzą nowej siły
Nasz Dom – nasz Kraj.
O, Panie, usłysz modły nasze,
O, usłysz nasz tułaczy śpiew –
Znad Warty, Wisły, Sanu, Bugu
Męczeńska do Cię woła krew:
O, Boże, skrusz ten miecz,
Co siecze Kraj,
Do wolnej Polski nam
Powrócić daj!
By stał się twierdzą nowej siły
Nasz Dom – nasz Kraj.

Życiorys

Maria Gabiniewicz, Marynia – jak nazywało ją wiele osób – urodziła się 27 maja 1933 roku na Podlasiu. Rodzice Emilia i Antoni byli ludźmi głęboko religijnymi, kochającymi swoją ojczyznę, Polskę. Miała czterech starszych braci: Józefa, Stanisława, Bronisława i Tadeusza.

Szczęśliwe dzieciństwo przerwała II wojna światowa i prześladowania, które spadły na rodzinę ze strony Związku Radzieckiego. Najpierw (w maju 1940 r.) aresztowano najstarszego brata Józefa, a następnie (jesienią tego samego roku) ojca, po którym słuch zaginął, a którego grobu Marynia szukała przez całe życie. W nocy z 19 na 20 czerwca 1941 r. NKWD aresztowało mamę Emilię, Stanisława, Tadeusza i Marynię. Jedynie Bronisław zdołał się uratować. Nastąpiła wywózka na Syberię. Było to dosłownie w przededniu wojny niemiecko-sowieckiej. Jak wspominała Marynia: „Sowieci deportowali nas w zaryglowanych wagonach towarowych, a lotnictwo niemieckie siało spustoszenie, bombardowało i ostrzeliwało nasz transport”. Marynia z bliskimi trafiła do zagubionego w tajdze kołchozu Jelniczna, w środkowej Syberii, w Krasnojarskim Kraju. Jak wyglądało życie zesłańców nie trzeba chyba mówić. Głód, chłód, praca ponad siły, śmierć współtowarzyszy, zwłaszcza dzieci, a dla żyjących obowiązek nauczania w rosyjskiej szkole po rosyjsku. Wiadomość o amnestii przyszła spóźniona kilka miesięcy. Zimą 1941 r. Marynia z mamą i braćmi wyruszyli na południe w nadziei wyjścia z Sowietów. Podróż była pełna trudności i przeciwności ze strony Rosjan. Nowosybirsk, Dżambuł w Kazachstanie, Taszkient w Uzbekistanie. Jesienią 1942 r. znalazła się w obozie Jangi-Jul, gdzie po raz pierwszy od wywózki mogła uczestniczyć we Mszy św. Aszchabad w Turkmenii, Samarkanda, pustynia Kara-Kum. Ostatnim transportem – drogą lądową przez Meszhed – wyrwali się z Rosji Sowieckiej i dotarli do Teheranu. Tutaj Marynia przystąpiła do Pierwszej Komunii św. i pierwszy raz w życiu zaczęła uczęszczać do polskiej szkoły. Tutaj spotkała się z harcerstwem i druhem Zdzisławem Peszkowskim: Marynia wspominała: „Byłam w gromadzie zuchów – dzieci skrajnie wycieńczonych, które wyszły z armią generała Władysława Andersa z Rosji. Patrzyliśmy na naszego «Rysia-Zucha» prawie z uwielbieniem, zafascynowani jego postawą wobec zuchów i harcerzy, pochylaniem się nad naszym losem z wielkim zatroskaniem. Widzieliśmy w nim nie tylko harcmistrza i wodza zuchowego, ale też szukaliśmy obrazu naszych ojców i braci, których utraciliśmy lub którzy poszli pełnić swój obowiązek służby w Wojsku Polskim”.

W styczniu 1943 r. Marynia i jej najbliżsi otrzymali skierowanie do Afryki. Droga prowadziła z Iranu, przez Karachi w Indiach, Ocean Indyjski, do Mozambiku i wreszcie do Rodezji Północnej, obecnej Zambii. W osiedlu polskim Bwana M’Kubwa znalazła się 25 marca 1943 r. Była to już wolność, chociaż z dala od ojczyzny – polska szkoła, kościół, harcerstwo. Marynia często opowiadała o tym etapie życia, o przyjaźniach, które trwają do dziś, o wspaniałych ludziach…

W marcu 1949 r., po prawie pół roku trwającej wędrówce, wróciła do Polski. Mama pojechała do domu rodzinnego, a ona zamieszkała w Warszawie na Bródnie. Ukończyła liceum na Pradze, dawną szkołę Heleny Rzeszotarskiej. Zaprzyjaźniła się w klasie m.in. z Moniką Wójcik i jej rodziną. Marynia często mówiła: „Doświadczyłam tam wiele serdeczności i ciepła, a mama Eugenia oświadczyła na wstępie, że odtąd będę jej dziewiątym dzieckiem”.

Mieszkając na Bródnie poznała Marię Wantowską, ciocię Lilę, która wprowadziła ją do Rodziny Rodzin, a także w 1951 r. poznała z Marią Okońską i Ósemkę. W maju 1953 r. Marynia zdała maturę i 13 czerwca tegoż roku spotkała osobiście Prymasa Polski Stefana kardynała Wyszyńskiego. Egzaminy na UW zaliczyła, została jednak negatywnie zweryfikowana przez władze partyjne. Ostatecznie w 1959 r. uzyskała dyplom ukończenia studiów na Wydziale Biologii i Nauk o Ziemi, ze specjalizacją z mikrobiologii lekarskiej, na Uniwersytecie Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie. Nie podjęła jednak pracy w zawodzie. 26 sierpnia 1956 r. rozpoczęła drogę powołania w Instytucie Prymasa Wyszyńskiego i tutaj też pracowała – początkowo w Warszawie, a od 1961 r. na Jasnej Górze. Marynia wspominała: „To Marysi i Lilce zawdzięczam bliski związek z Jasną Górą i Matką Bożą Jasnogórską, bo one pielgrzymowały na Jasną Górę i mnie pociągnęły na jasnogórski szlak”.

W latach 1961–1963 dodatkowo uczyła biologii w niższym seminarium duchownym w Częstochowie. W 1966 r. rozpoczęła pracę w Sekretariacie Prymasa Polski na Miodowej. A w 1973 r. została skierowana do współpracy w prowadzeniu dzieła Rodziny Rodzin. Marynia mówiła: „Jak sięgnę pamięcią z Rodziną Rodzin byłam związana od zawsze. Najpierw jako uczestniczka spotkań w grupach młodzieżowych, po studiach jako wychowawca wakacyjny, następnie jako prowadząca grupy akademickie”, a wreszcie jako współprowadząca Rodzinę Rodzin. 2 lutego 1980 r. przekazała Rodzinie Rodzin – od Księdza Prymasa – klucze do ośrodka na Łazienkowskiej.

W 1990 r. podjęła współpracę z ks. Zdzisławem Peszkowskim i zaangażowała się bardzo w sprawy Golgoty Wschodu. Odbyła kilkadziesiąt podróży do Katynia i Smoleńska oraz do Kozielska, Miednoje, Charkowa, Griazowca i Moskwy. Marynia wspominała: „Każdy mój wyjazd do Katynia i na Wschód niósł w sobie ziarenko nadziei, że może odnajdę ślady mojego Ojca. Gdy zapalałam światło na dołach śmierci w Miednoje, Charkowie czy w Katyniu, zadawałam pytanie: gdzie spoczywają szczątki Ojca na nieogarnionej przestrzeni molocha sowieckiego?”

Od 1992 r. czynnie działała w Fundacji „Archiwum Fotograficzne Tułaczy”. Uczestniczyła w przygotowaniuwystawy„Tułacze dzieci”, która była eksponowana m.in. w polskiej ambasadzie w Moskwie, a także brała udział w przygotowaniu i promocji dwóch albumów Tułacze dzieci oraz Polska szkoła na tułaczych szlakach.

Marynia miała bardzo bliski kontakt z wieloma osobami, które spotkała na swojej tułaczej drodze. Czasy komunistyczne, kiedy – z uwagi na swoją przeszłość, a także na związki z Kościołem i Prymasem Tysiąclecia – była inwigilowana i kilkakrotnie zatrzymywana przez UB, uniemożliwiały osobiste spotkania z tymi, którzy pozostali zagranicą. Po 1990 r. sytuacja zmieniła się. Marynia uczestniczyła w wielu zjazdach dawnych tułaczy, 4 razy odwiedziła Australię, gdzie mieszkała jej najbliższa przyjaciółka z Afryki, była świadkiem poświęcenia niejednego pomnika Golgoty Wschodu w różnych zakątkach świata. Wszędzie spotykała się z ludźmi i dawała świadectwo… Kilkakrotnie z oficjalnymi delegacjami nawiedzała groby tych, którym nie dane było wrócić do Polski. Miała też wielką radość odwiedzić Zambię i odszukać ślady osiedla Bwana M’Kubwa. Dzięki jej staraniom został sprowadzony do Polski i odrestaurowany obraz Matki Bożej, który towarzyszył tam tułaczom. Obraz ten został przekazany na Jasną Górę i zawisł w bastionie upamiętniającym Golgotę Wschodu. Powstanie tego miejsca pamięci to także po części jej dzieło.

Za wybitne zasługi pielęgnowania pamięci o najnowszej historii Polski Marynia została odznaczona w 2019 r. Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski, a rok później Medalem Stulecia Odzyskanej Niepodległości.

Kilka lat temu przyszła choroba – pobyt w szpitalu, później comiesięczne wizyty na hematologii, siły uciekały…

I jeszcze w ubiegłym roku wielka radość – spotkanie z biskupem Patrykiem Chisanga z Zambii (okrzyk Maryni – „Moja Zambia przyszła do mnie”) i przekazanie do diecezji Mansa, w darze od Instytutu Prymasa Wyszyńskiego, kopii obrazu Matki Bożej Częstochowskiej, z wdzięcznością za przygarnięcie polskich tułaczy. Kilka dni temu obraz dotarł na miejsce i Marynia zdążyła jeszcze ucieszyć się tą wiadomością.

Pan odwołał Ją w sobotę 9 marca, w godzinie modlitwy Anioł Pański.

Opracowała Iwona Czarcińska

Instytut Kardynała Wyszyńskiego


Kilka materiałów archiwalnych na naszej stronie

1980 – 2 lutego – Stefan Kardynał Wyszyński na ręce Maryni Gabiniewicz przekazał dla Rodziny Rodzin klucze do kaplicy i tego co jeszcze pozostało po wojnie z kościoła pw. Matki Bożej Częstochowskiej przy ul. Łazienkowskiej.

2019 – 11 listopada – Odznaczenie Prezydenta A. Dudy KRZYŻEM KAWALERSKIM ORDERU ODRODZENIA POLSKI

2022 – 2 lutego – Rodzina Rodzin otrzymała relikwie Błogosławionego Kardynała Stefana Wyszyńskiego Relikwie zostały przekazane przez członkinie Instytutu Prymasa Wyszyńskiego związane od kilkudziesięciu lat z Rodziną Rodzin: Marię Gabiniewicz – Marynię i Michalinę Jankowską – Misię


Galeria


Wywiady


Galeria – wspomnienie z pogrzebu