Na 20 lutego (Iz 55, 10-11 i Mt 6, 7-15) 

W świetle pełnych nadziei zdań wypowiedzianych przez proroka Słowo Boże jest jakimś „dobrym wirusem”, który chce zarazić Miłością, szuka otwartych serc, do których mogłoby wejść, w nich zamieszkać i zacząć robić w nich porządek (czy lepiej: pomagać w niszczeniu złych nawyków i powodować „zbawienne zamieszanie”). A Modlitwa Pańska to nie tylko wyrazy, to zestaw pomysłów na osobistą modlitwę. Słowa te, tak czy inaczej wypowiedziane (albo choćby tylko formułowane w sercu), są formą zaproszenia „tajemniczo przyczajonego” Bożego Słowa Miłości. A zatem: warto pozwolić myślom, by trwały w tej atmosferze – a nóż takie przywoływanie Obecności stanie się otwarciem drzwi serca.